poniedziałek, 2 maja 2016

Hellada 2: rozdział XI

Początkowo młodzieńcy sądzili, że będzie dobrze. Czuli się niemalże bezpiecznie. Siedzieli pod ścianą w piwnicy, pijąc wino, obowiązkowo dodając do ciemnego trunku dwa razy więcej wody. Alkohol się przydał. Uspokajał Isagorasa, usypiał go. Sprawiał, że bożek z każdą chwilą czuł się lepiej. Zaczynał wierzyć, że lada moment pojawi się król, że wrócą do komnat, że będą bezpieczni.

Po paru godzinach był już o tym przekonany. Położył się na podłodze, odsuwając od siebie kubek. Oparł głowę o swoje ręce, patrząc na wzory znajdujące się na naczyniu. W pewnym momencie wydawało mu się, że grupa uzbrojonych centaurów zaczęła się poruszać. Pełnym galopem gnała przed siebie. Pierwsze osobniki gnały za ostatnimi, ostatni za pierwszymi... Przypominało to Isagorasowi o zwierzętach goniących własne ogony. Nie tylko o burych kundlach tułających się po ulicach Aten, ale też o pięknych, smukłych ogarach z Knossos.

Zamrugał. Myśl o psach mieszkających na Krecie nagle go ożywiła. Domyślał się, że w pałacu były brytany, jednak dopiero w tym momencie przypomniał sobie, że faktycznie one tam były. Młodzieniec zmarszczył brwi, próbując w głowie odwzorować jakiekolwiek szczegóły. Pamiętał o płowej, krótkiej, lśniącej sierści. O długich, twardych, szczupłych łapach. O mokrych jęzorach i nosach, często czarnych z różowymi plamkami.

- Przypomniałem sobie coś - oznajmił cicho, unosząc głowę i patrząc na towarzysza.

Aniketos początkowo nie reagował. Tępo wpatrywał się w jeden z dzbanów, trzymając przy ustach kubek. Nucił coś pod nosem. Wesołą, skoczną melodię.

- Coś mówiłeś? - wyszeptał po chwili, odwracając twarz w stronę jasnowłosego. - Powtórz, proszę.

- Miałem psy - wyznał z przejęciem Isagoras. Z każdą chwilą był coraz bardziej szczęśliwy. - Była ich cała sfora. Pamiętam, że były ogromne. - Przyczołgał się do kompana i oparł głowę o jego kolano. - Wydaje mi się, że się ich bałem. - Tak, już to pamiętał. Szczenięta były rozkosznymi kulkami, które mógł delikatnie głaskać, jednak dorosłe osobniki, zwłaszcza suki mające potomstwo, były groźne.

- Pff... Też będę mieć psa. Już mam - mruknął Aniketos. Wbił wzrok najpierw w sufit, później w podłogę. - Ciekawe, czy jestem niżej, czy wyżej - dodał.

- Co masz na myśli? - Isagoras zerknął na młodzieńca bez zrozumienia. Nie wiedział, o czym Aniketos mówił, czuł się niemalże zagubiony.

-  Nieważne. Chodźmy już spać, gdyż ciężko u mnie z rozmownością. - Książę wzruszył ramionami i osunął się po ścianie na podłogę, jednocześnie strzepując ze swojej nogi głowę bożka. - Miłych snów. Gdy wstaniemy, będzie już po wszystkim.

Nie było.

***

Byli przerażeni. Wszyscy. Haliartos mogliby zmiażdżyć. Tespie obróciliby w perzynę. Wygraliby, ponosząc małe straty.

Ale nie mieli szans na zwycięstwo, gdy musieli mierzyć się z armiami i jednego, i drugiego polis.

Zwarty szyk hoplitów kroczył do przodu. Wojownicy poruszali się rytmicznie, jakby tylko stawiane w tym samym momencie kroki miały znaczenie. Jakby nie istniały dwie połączone armie... A istniały. Hoplici z Haliartos szli z północy, wojownicy Tespie z południa.

Armia Liwadii nie zamierzała się poddawać. Nie mogła. Do starcia doszło na wzgórzu. Strażnicy na murach pałacu widzieli, jak z góry zbliża się coraz więcej piechoty. Leander też to widział. Widział, jak wrogie siły atakowały wojowników Liwadii z każdej strony. Szyk szybko się rozpadł. Strażnik zacisnął palce na broni, obserwując ciemną chmurę strzał. Jedną, drugą, trzecią... Widział, jak każda znajdująca się na przodzie falanga zaczyna atakować. Zadrżał na myśl, że właśnie tam, w miejscu starcia, był Mikon. Przy peltaście z Tracji - pozostali przyjaciele. Uzdolnieni, silni wojownicy. Kto wie, jak wielu z nich beztrosko żyło do tego dnia, czekając, aż zostaną odesłani do domu na zasłużony wypoczynek? Jak wielu z nich liczyło na to, że do końca ich służby już nie będą musieli walczyć?

I jak wielu z nich tego dnia zginie?

Leander nie mógł tego dostrzec, jednak nad walczącymi zaczęły poruszać się ciemne istoty. Wszystkie pojawiły się niemalże znikąd, szybując z niewiarygodną prędkością. Miały kształt człowieka i skrzydła ptaka. Nieustannie nurkowały między wojowników, a następnie chwytały poległych, ścinały ich włosy... i gnały jeszcze niżej, przenikały przez ziemię, jakby nie miały ciał, a były jedynie duchami.

Żyjący ich nie dostrzegali, zmarli nie mogli o nich mówić. Ciemne istoty były znane jedynie bogom i magicznym istotom. Centaury miały na nie określenie - angelos, czyli posłaniec. Zwiastun.

W rzeczywistości byli to pośrednicy. Nie osobne byty, a niematerialne fragmenty boga śmierci. Sam Tanatos nie byłby w stanie zebrać jednocześnie aż tylu poległych na polu bitwy. Pozwalał na to, aby jego osoba się rozrywała na tysiące elementów. Nie myślały, nie podejmowały samodzielnie decyzji. Istniały tylko w jednym celu... Jednak czasami odpowiednio silne bodźce sprawiały, iż pośrednicy stawali się czymś więcej, niż przewodnikami zmarłych. Kilkoro posłańców łączyło się w jednego, w silniejszego osobnika. Mogącego ułożyć myśl. Myśl, która natychmiast pojawia się w głowie Tanatosa.

Leander dostrzegł jedną z tych istot. Dostrzegł ją, maszerując wraz z drugim strażnikiem do króla. W jednym momencie poczuł przeraźliwy ból pod żebrami. Zachwiał się, spróbował spojrzeć na kompana. Dostrzegł tylko mroczny, przerażający kształt ni to człowieka, ni to ptaka. Potwora.

Po chwili wszystko się skończyło, a fragment Tanatosa z puklem włosów zanurkował w posadzkę. W marmur, ziemię... Wraz z nim podążały kolejne istoty ze zmarłymi. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że w pewnym momencie ziemia zmieniła się w... pustkę. Za szybko. Posłańcy powinni pokonać długą drogę, a dopiero później znaleźć się znów w powietrzu, tym razem w Hadesie.

A ta podróż była krótka. Pośrednicy trafili nie do Podziemia, a...

Jednego z pomieszczeń w piwnicach pałacu.

***

Isagoras obudził się po - jak sądził - kilku godzinach. Być może była jeszcze noc, być może już poranek. Nie wiedział. Pod ziemią ciężko było się zorientować, jaka była pora dnia. Młodzieniec zerknął niepewnie na Aniketosa. Książę wciąż spał, cicho pomrukując.

Bożek zadrżał i się rozejrzał. W jednej chwili poczuł coś... dziwnego. Coś złego, ale też bliskiego. Powoli wstał i zagryzł wargę. Miał wrażenie, że w górze coś się znajdowało. Ale co takiego? Bał się, ale też był podekscytowany. Nie wiedział, co się działo, ale wydawało mu się, że w pobliżu było coś znajomego. Czuł strach przed nieznanym, lecz jednocześnie czekał na coś, co zdawało się mu bliskie.

Otworzył usta, chcąc obudzić Anekitosa. Pragnął poczuć się lepiej, raźniej...

Imię księcia nie zdążyło opuścić ust Isagorasa, gdy z sufitu wyleciała cała chmara... bóstw?

10 komentarzy:

  1. Super, że w końcu coś opublikowałaś ale chyba muszę wrócić kilka odcinków do tyłu bo wypadłam z wątku:-)
    Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też musiałam to zrobić, aby wiedzieć, o czym pisać.

      Usuń
    2. No to dobrze że ja szybko czytam:-0

      Usuń
  2. Cieszę się,że dodałaś następny rozdział Helllady.Zaczęłam czytać twojego bloga dość niedawno,więc nie muszę wszystkiego sobie odświeżać-z czego się ogromnie cieszę.Czekam na następny rozdział i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło powitać nową czytelniczkę :) Mam nadzieję, że zostaniesz tu na dłużej!
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Sarabeth!! Jak ja za tobą tęskniłam!
    No tak, sorry że wcześniej nie skomentowałam, ale od początku maja musiałam w szkole dwoić się i troić przed wyjazdem(piszę teraz zza granicy).
    Co do rozdziału... Tanatos i Isagoras wreszcie się spotkają, mam przynajmniej takie przeczucie, i jestem tym cholernie podjarana. Niedawno powtarzałam sobie całą Hellade, więc rozumiem co się działo��
    W skrócie, to jeszcze bardziej pobudziłaś mój głód czytania!!
    Pozdrawiam i mam nadzieję do poczytania,
    NINJA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróciłam, wróciłam... :)
      Już chyba wystarczająco wiele razy dawałam i odbierałam Wam nadzieję na spotkanie się Isiaka z Tanem, co? :D Wypada wreszcie coś z nimi zrobić!
      Do poczytania!

      Usuń
  4. Super, dawno tu nie zaglądałam, więc udało Ci się mnie zaskoczyć. Podoba mi się nowy rozdział i wciąż czekam na następny. Ale czy zamierzasz dokończyć "Komentarz" i "Słodką historię" ?
    Axie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamierzam dokończyć wszystkie opowiadania, bez obaw :)

      Usuń
  5. http://lucifer10.crazylife.pl/ zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o opinie :)